rynek paliw

Trendy na rynku paliw po rosyjskiej inwazji na Ukrainę

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę rynek paliw zawrzał. Z wściekłości kipią nie tylko obywatele zaatakowanego państwa, ale i kierowcy w centrum i na zachodzie Europy. Otóż w dłuższej perspektywie czasowej, ceny paliw szybują pionowo w górę, a nałożone na Rosję embargo oraz idące w parze odcinanie starego kontynentu od rosyjskich dostaw – odbija się mocno na kondycji portfela każdego kierowcy.

Dla pełnego obrazu sytuacji należy także wspomnieć o uwolnieniu amerykańskich rezerw strategicznych ropy, o zwiększeniu jej importu z Iranu oraz o niemieckim sprzeciwie wobec wprowadzonego embargo. Kiedy więc ceny za benzynę spadną? Na to i inne pytania odpowiemy wspólnie w niniejszym artykule.

Rosnące ceny na rynku paliw

Szybowanie w górę cen paliw to stale obecna na rynkach tendencja. Jest ona powodowana wzrostem wartości ropy naftowej, kosztów transportu oraz pandemią. Wraz z atakiem Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, sytuacja ta uległa jednak wielkiemu pogłębieniu. Status quo zostało zmienione i nic nie wskazuje na to, by ceny wróciły do sytuacji sprzed wojny. Można więc powiedzieć, że na naszych oczach zmienia się cały światowy rynek. Z pewnością będzie to najbardziej odczuwalne właśnie dla Polski. Rosja jest bowiem głównym eksporterem ropy dla naszego regionu Europy.

Ceny za benzynę z perspektywy kierowców

Niestety wygląda na to, że kierowcy nie mogą liczyć na powrót do cen na poziomie ponad 5 zł za litr benzyny. Mimo to, w pierwszym tygodniu kwietnia, na stacjach mieliśmy do czynienia ze względną stabilizacją cen paliw. Litr 95-oktanowej benzyny kosztował 6.67 zł, diesla ON 8,10 zł, a LPG w około 3, 79 zł.

Jak długo potrwa ta stabilizacja? Sytuacja na rynku jest mocno chwiejna. Niestety, wielce prawdopodobne, że nałożone na Rosję sankcje, a przede wszystkim embargo na rosyjską ropę doprowadzi do jeszcze większych podwyżek cen za benzynę.

Uwalnianie rezerw ropy przez USA

W ostatnich dniach marca amerykański prezydent Joe Biden ogłosił plan historycznego uwolnienia rezerw strategicznych ropy naftowej. Przez najbliższe półrocze milion baryłek ropy będzie wprowadzanych na rynek dziennie. Jest to największe tego typu działanie w historii.

Stany Zjednoczone między majem a październikiem 2022 roku, zamierzają dostarczyć na rynek 180 mln baryłek tego surowca. Przekłada się to na nawet milion baryłek ropy dodatkowej podaży, która zastąpić ma surowiec z Rosji i zapobiec szybowaniu cen.

Warto dodać do tego, że „wpompowywanie” ropy na rynek miało miejsce już wcześniej, w bardziej ograniczonej jednak skali. W związku z sytuacją na Ukrainie, do końca marca, USA uwolniło ok. 30 mln baryłek ropy naftowej. Drugie tyle zrobiły państwa członkowskie Unii Europejskiej. Wszystko po to, by w jak największym stopniu wyhamować nagły wzrost cen paliw. Można więc śmiało powiedzieć, że wspomniana powyżej, chwilowa stabilizacja, jest wynikiem tych właśnie działań.

Wznowienie importu ropy z Iranu

Kilka dni temu, w Teheranie, doszło do porozumienia między dyrektorem generalnym Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafaelem Mariano Grossi a irańskim szefem resortu ds. nuklearnych Mohammadem Eslamim. Iran zgodził się na ustępstwa w kwestii monitorowania swojej infrastruktury nuklearnej.

Ocieplenie stosunków między USA a Iranem ma swoje oczywiste przełożenie na częściowe zastąpienie rosyjskiej ropy, tą pochodzącą z Persji. W pewnym stopniu zrekompensowałoby to niedobory spowodowane nałożeniem sankcji na Federację Rosyjską.

2,5 mln baryłek irańskiej ropy naftowej dziennie

W lutym bieżącego roku irański rząd komunikował, jest w stanie eksportować 2,5 mln baryłek dziennie. Sankcje trwały cztery lata i zostały nałożone przez ówczesnego prezydenta USA, Donalda Trumpa

Podsumowując, Iran, w zamian za udostępnienie wglądu w swe instalacje nuklearne, ponownie dopuszczony został do handlu z USA, a ropa tego kraju wraca na światowe rynki.

Niemcy odmawiają wprowadzenia sankcji na rosyjski gaz i ropę naftową

Nie wszystkie kraje deklarują chęć porzucenia importu gazu ziemnego i ropy naftowej z Rosji. Tak właśnie jest w przypadku Niemiec. Znalazło to wyraz w słowach Kanclerza Olafa Scholza, wedle których Niemcy zrobiły już wystarczająco dużo, aby zaszkodzić Rosji. Według niego nie są one w stanie zastąpić dostaw strategicznych produktów z rosyjskiego kierunku.

„Nie ma obecnie innego sposobu na zapewnienie bezpieczeństwa energii na rzecz ogrzewania, mobilności, dostaw energii i przemysłu. Jest to niezwykle ważne z punktu widzenia naszych obywateli” – tłumaczy kanclerz Scholz. Co oczywiste, postawa taka jest skrajnie odmienna, niż ta reprezentowana przez władze Polski i Litwy. Jasno deklarują one gotowość do porzucenia dostaw gazu z Rosji.

Podsumowanie

Dzięki uwalnianiu amerykańskich rezerw strategicznych ropy naftowej liczyć możemy na pewną stabilizację. Nie wiadomo jednak, jak długo ona potrwa. Polscy kierowcy muszą przyzwyczaić się więc do ogromnej zmienności cen paliw. Niestety, w dłuższej perspektywie czasowej szybować będą one już tylko w górę.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*

code